KWIECIEŃ/MAJ 2019
INTRO
hello there!
na FB jest już tak dużo śmieszkowych/poważnych pejów o muzyczce, dlatego właśnie postanowiłem założyć śmieszkowy/poważny pej o muzyczce. z nastawieniem na zagraniczny hip hop i gatunki satelitujące obok. z wykluczeniem polskich rzeczy - nie że uważam pl rap za fekalia, po prostu przestałem słuchać gdzieś na trzecim Mesie i niech w jego temacie (polskiego rapu, nie że tylko Mesa) wypowiadają się PROFESJONALIŚCI.
nie wiem jakim kierunku toto się rozwinie, ale plan działania, a.k.a. program mam mniej więcej taki:
- komentarze na temat nowości, ale raczej nie dogłębne recenzje
- podsumowanka roczne bo oczywiście
- #HOTMUSICTAKES 👌👌👌
- memiki prześmieszne xd
- gorące rankingi
- wspominki jaki to hh był kiedyś... porównywalnie dobry co teraz?
- prowokacje do ciekawych dyskusji w komentarzach na wypadek gdyby ktokolwiek został fanem tej strony
- budowa nowych ścieżek rowerowych
- legalizacja marichuanen
- no i pewnie nieraz napisze o muzyce zupełnie odbiegającej od profilu strony. bo mogę
to tyle na razie, pozdrawiam i zapraszam do subskrybowania kanału i dawania łapek w górę
SCHOOLBOY Q - BLANK FACE LP
po pierwszym odsłuchu nowego Skulboja odetchnąłem z ulgą, ponieważ jest to dużo lepszy materiał niż sugerowała seria promujących go nieciekawych (CHOP CHOP CHOPSTICKS) meh-singielków. ocenić całości nie jestem w stanie, ale na pewno odbiór zmącony został przez to jak bardzo dziwacznym, nadczynnym i w ogóle EVENTFUL albumem było poprzednie "Blank Face LP"
wasze wrażenia podyktowane będą zapewne tym, jakim typem fana jesteście. jeśli lubicie Quincy'ego jako tego największego bad boya z Black Hippy, krzyczącego YAWK YAWK ziomeczka A$AP Rocky'ego, "CrasH Talk" może być wielkim rozczarowaniem. jeśli chętniej od "Hands on the Wheel" banglaliście refleksyjne "Sacreligious", to wtedy co innego. ja stałem zawsze gdzieś po środku no i nie wiem, pomóżcie
co jeszcze zauważyłem: jak bardzo goście dyktują charakter piosenek, w których się pojawiają. nieważne czy mówimy o Kid Cudim, Ty$, czy o Sir Savage'u. Dziwne, zwykle było na odwrót
STENDAŁT: zamykające album "Attention", niepokojący i inspirujący jednocześnie przelot przez biografię rapera, tę uliczną jak i tę muzyczną
YOUNG NUDY X PI'ERRE BOURNE - SLI'MERRE
wcale nie takie nudy jak można było się spodziewać! dobra, mamy już ten oczywisty i marny pun za sobą, przejdźmy więc do zachwalania "Sli'merre" @[1656723277961991:274:Young Nudy]'ego
porozmawiajmy o tym, jak Nudy balansuje między aspirowaniem do bycia Gucci Mane'em 2.0 (nothing wrong with that) a powściąganą do założonego stopnia ekspresywnością dzieci autotune'a rodzących kolejne dzieci autotune'a (nothing wrong with that)
porozmawiajmy przede wszystkim o produkującym całość albumu @[109841289060130:274:Pi'erre Bourne], który za pomocą tego albumu i zeszłorocznego "Die Lit" z Playboiem Cartim przypieczętował W MOIM SERDUSZKU status ulubionego obecnie bitmejkera. to jest kontrolowany chaos, to jest trapowy RZA łamany na trapowy Madlib, ideologia lo-fi pachnąca jakimś cudem jak milion dolarów. to nie jest KUC OD JEDNEJ SZTUCZKI jak tamci inni producenci z chwytliwym tagiem, a twórca interesującego muzycznego wszechświata, wciąż się rozrastającego. jak to wszechświat, duuh
długości powyższych akapitów sugerują, kto jest dla mnie większym bohaterem "Sli'merre", no ale nie sugerujcie się mną, chłońcie materiał jako całość, warto. kliknijcie w poniższy singiel i posłuchajcie jak to brzmi, no kurde
@[487555484786554:274:Lil Uzi Vert] też zgarnia PROPSIK za niezły featuringowo-singlowy run ostatnimi czasy. o nim pogadamy chyba niedługo trochę więcej
LIL NAS X - OLD TOWN ROAD (TRACK)
o, kilka dni temu pojawił się pierwszy oficjalny hmm teledysk (?) do "Old Town Road". dobrze się składa, bo chciałem poruszyć temat tego singla, będącego chyba największym w tym roku wydarzeniem na rapowej scenie. oto lista pytań, które ostatnio rzucały się na usta i klawiatury wszystkich siedzących w temacie współczesnej muzyczki
- to jednak da się połączyć hip hop z country w wersji cringe-free?
- czy to oznacza, że nie ma gatunków, których nie dałoby się połączyć?
- czy singiel faktycznie zasługiwał na ściągnięcie z listy Hot Country Songs Billboardu?
- czy Billy Ray Cyrus był potrzebny by wybrnąć z tej sytuacji, czy raczej sytuacja okazała się potrzebna by Billy Ray Cyrus na chwilę mógł znów zaistnieć?
- czemu wgl ludzie zajarali się udziałem ojca Hanny Montany, jednego z największych obciachowców lat dziewięćdziesiątych i potraktowali go tutaj prawie jak powstającego z grobu Johnny'ego Casha?
- czy ta piosenka autorstwa 19-latka, który nagrał się w Red Dead Redemption 2, nie ma paradoksalnie i tak więcej wspólnego ze rdzenną istotą country niż faktyczne przeboje faktycznych aktualnych gwiazd tego gatunku?
- co to w ogóle jest za ksywa Lil Nas X, jakiś nowy rap name generator był w ruchu?
- czy Nine Inch Nails (od których wzięto sampelek z banjo) po raz kolejny zostali okradzeni z piosenki przez wykonawcę country?
- czy obecną receptą na sukces piosenki jest wylansowanie równolegle jakiegoś challenge'u w social mediach?
- czy to są najlepsze w historii czasy dla one hit wonderów?
- czy dalej czujecie ciary zażenowania jak przypomni się wam tekst LL Cool J'a z "Accidental Racist", czy może mieliście szczęście nie mieć z tym czymś do czynienia?
- czy odfiltrowując cały ten rozgardiasz jesteśmy jeszcze w stanie jeszcze z rozsądkiem ocenić czy "Old Town Road" jest w ogóle dobrą piosenką?
hm?
TYLER, THE CREATOR - IGOR
EEEE-GORE
bardzo cieszę się z powstania albumu "Cherry Bomb". nie to żebym w końcu był w stanie go słuchać bez lekkiego zgrzytania zębami, ale teraz wiem jakie ten eklektyczny bajzel miał znaczenie dla dalszej kariery @[261944703988200:274:Tyler, The Creator]. wystarczyło że muzyk ten mętlik sobie w głowie (i poza głową) poukładał i od razu zaczęły powstawać takie instant klasyki jak "Flower Boy" i świeżutki "IGOR"
jak wypada album w zestawieniu z wydanym w 2017 poprzednikiem? tego nie powiem, ciężko ocenić świadomą rezygnację Tylera z neo-soulowego, cholernie melodyjnego ciepełka bijącego od "Kwietnego Chłopca" na rzecz... tego czegoś niesamowitego? bo co to właściwie jest, to jeszcze mieści się w ramach szeroko pojętego eksperymentalnego hip hopu? neo-neo-soul? synth funk? osobliwy, XXI-wieczny no wave? panie i panowie, to jest po prostu TYLERCORE, jego muzyka, jego świat (aczkolwiek wciąż ze tym wspólnym mianownikiem post-neptunesowej miłości do tanio brzmiących synthów), proszę szanować i podziwiać
emocjonalny i muzyczny rollercoaster to wyświechtane stwierdzenie, ale jak bardzo tutaj pasuje. ciężko mi wskazać konkretny STENDAŁT, ale wrażenie albumowego centerpiece'u sprawił na mnie utwór "A BOY IS A GUN", ot taki progresywny liścik miłosny dla epckich, soulfulowych rap singli sprzed dekady
no i jest na płycie @[134932173636292:274:Playboi Carti], a zgodnie z prastarym porzekadłem: jest Carti, jest okejka
a jak wy oceniacie album? proszę wyrazić ocenę w skali od Igora z Big Brothera do Igora Strawinskiego
TYLER (BONUS)
weekendu szanowania Tylera ciąg dalszy. wrażenia z albumu w poprzednim poście, a tymczasem popatrzcie jak sobie fajnie, śpiewa, tańczy i ROZPRZESTRZENIA OGIEŃ w teledysku do "EARFQUAKE"
tak to chciałem napisać o jednym z moich ulubionych zjawisk na współczesnej scenie muzycznej - o trzymaniu szczegółowych informacji na temat zawartości albumów (+ samo ogłaszanie dat premier last minute, to też FAJNE JEST) praktycznie do samego końca. pierwszy odsłuch jakiejś płyty w dniu premiery podczas którego dowiadujemy się o gościnnych występach niezapowiedzianych artystów, albo próbujemy ustalić czy dobrze nam się wydaje kogo słyszymy (tak jak było z właśnie z "EARFQUAKE", gdzie wielu internautów błędnie zauważyło występ Deva Hynesa a.k.a. Blood Orange) - no to jest pewnego rodzaju magia i taki fascynujący element kultury odbierania na bieżąco muzyki w obecnych czasach
jest też druga strona medalu. oglądałem jakieś tam first impressions z odsłuchu "IGOR" na YouTube, gdzie autor sarkastycznie dziękował ludziom co zepsuli mu niespodziankę zdradzając kto tam rapuje w poniższym singlu. czyżby nadszedł ten czas, w którym przed recenzją muzyczną powinien znajdować się SPOILER ALERT?
DUCKWRTH - THE FALLING MAN
BLAH BLAH BLAH BLAH BLAH
LOVE IS LIKE A MOSHPIT
łatwo było można przegapić w zeszły piątek kilka premier, w tym premierę epki pana DUCKWRTHa - nie mylić z takim jednym Kendrickiem Lamarem, który ma dosyć podobne nazwisko (Duckworth)
a może jednak trochę mylić, bo są pewne podobieństwa w doborze podkładów, czy sposobach modulacji głosu? nie zrażajcie się jednak, bo gość jednak oferuje coś ponad to, bynajmniej nie ogranicza się do hiphopowej bańki. w sumie udana przystawka do kolejnych odsłuchów ostatniego Tylera
określcie się w stosunku do niego sami, poniższy klip to taki 4-piosenkowy medley, przelot przez zawartość "The Falling Man" - w razie jakbyście nie mieli czasu przesluchać epki (epki!)
YG - 4 REAL, 4 REAL
IGREK GIE - CZTERY PRAWDZIWY CZTERY PRAWDZIWY
z nowym yg miałem w sumie tak samo jak z ostatnim schoolboyem, czyli brak jakichkolwiek sensownych oczekiwań pomimo sporej sympatii do wykonawcy. a miałem powody dla niej, gdyż debiutanckie "my krazy life" było zaskakującą parafrazą konceptu "good kid, m.A.A.d city" kalmara i wdzięcznym owocem ścisłej współpracy rapera ze wciąż rozchwytywanym producentem, dj'em mustardem. "still brazy" zawiesiło chwilowo na kołku tę współpracę, ale odwdzięczyło się najbardziej rdzennie westcoastowym materiałem od lat (przynajmniej jeśli chodzi o świeżaków, bo tak - wiem że twój i twój ulubiony suga free albo inny kokane żyje i coś tam od czasu do czasu puszcza w obieg)
potem zaczęło się lekkie błądzenie we mgle i "4 real 4 real" jest jego ciągiem dalszym. pomimo niespecjalnie porywających pierwszych dwóch singli (kolejna analogia do skulboja?) czwarty album ziomka z compton MA MOMENTY, w tym takie jak niżej podlinkowane "play too much", bardzo w duchu dj'a quika
musztardowy gdzieniegdzie się przejawia i mogę z pewnością przyznać, że chemia pomiędzy nimi jeszcze nie zdechła. "in the dark" jest proste ale fukcjonalne, z tym niby-banalnym ejtisowym bitem i nawiązaniami od klasycznego singla whodini do żółtego szczura co został ostatnio detektywem. AALE mimo to uważam, że dj mustard całe swoje serduszko - szalenie narażone na wieńcówkę serduszko - skierował na wydane wcześniej w tym roku collabo z 03 greedo. "still summer in the projects" - tak nazywa się ich album i zachęcam gorąco do sprawdzenia, jeśli nie boicie się naprawdę ekspresywnego AUTOTUNE-CROONINGU
ale yg też posłuchajta
DENZEL CURRY - BULLS ON PARADE (TRACK)
GDZIE NAJLEPSZY CURRYWURST W BERLINIE?
jeśli słuchacie hip hopu i nie jaracie się denzelem currym w 2019 roku to lepiej miejcie przygotowane w towarzystwie jakieś logiczne uzasadnienie. nie żebym coś narzucał, ale tak to wygląda. już w najbliższy weekend, w przeddzień dnia dziecka, będziemy mogli się cieszyć jak dziecko z nowego albumu rapera z miami. single - szczególnie "speedboat" prezentują się nieźle i jednocześnie szkicują nam obraz nowej płyty jako potencjalnej antytezy zeszłorocznego "ta13oo". kombinuj denzel, kombinuj
do innych czynników napędzających apetyt na curry należy fantastyczny featuring na nowym albumie flying lotusa, a także to poniżej:
cover "bulls on parade" z repertuaru rage against the machine to w tej chwili czwarty najlepszy singiel 2019 roku według rateyourmusic.com. może to dal kogoś nic nie znaczyć i nie będę się kłócił, ale mimo wszystko covery raczej nieczęsto tak wysoko lądują w jakichkolwiek zestawieniach. ten WYKON (ugh...) jest po prostu TAK DOBRY, że dla kogoś kto nie wychował się na muzyce Toma Morello i Zacka de la Rochy (albo przynajmniej dla kogoś kto potrafii odciąć pępowinę nostalgii) nazwanie tej wersji bardziej atrakcyjną będzie czymś co przychodzi naturalnie
może i wizja rap metalowego albumu w 2019 roku brzmi jak BARDZO zły pomysł, to nie obraziłbym się jakby pan denzel szykował jakiś gitarowy side-project. ma predyspozycje gałgan jeden
kombinuj denzel, kombinuj
Komentarze
Prześlij komentarz